Szukaj na tym blogu

środa, 11 czerwca 2014

Gdy pupil odchodzi...



Gdy odchodzą nasze ukochane zwierzaki, możemy czuć się tak samo okropnie, jak po stracie każdej bliskiej osoby. Możemy czuć się także bardzo źle, gdy chorują i gdy zaginą bez wieści. Miotają nami najróżniejsze uczucia: od smutku, żalu i rozpaczy, przez zaprzeczenie, niezrozumienie, wściekłość, otępienie... Akceptacja i zrozumienie przychodzi o wiele później. Mówię o akceptacji nowej sytuacji przez nas samych, ale i o zrozumieniu również przez otoczenie. Jakże często bliscy i dalsi ludzie z naszego otoczenia nie umieją dać nam wtedy wsparcia! Niestety nie zawsze wynika to z niemożności jego udzielenia... Jakże mało w naszym społeczeństwie przyzwolenia na bycie sobą, a więc również osobą kochającą zwierzęta tak samo, a nawet czasem bardziej niż ludzi, i tak samo, a nawet bardziej cierpiącą po ich stracie! 

Jestem nie tylko psychologiem i nie tylko wizjonerką, ale także osobą, która utraciła kilku ukochanych towarzyszy życiowych w zwierzęcej postaci. Ostatnio musiałam zmierzyć się z odejściem ukochanego kotka, który był ze mną 16 lat. Niestety musiałam pomóc mu godnie odejść ograniczając cierpienie związane z nowotworem. Rozumiem tych, którzy potrafią kochać każdego równie mocno, niezależnie od postaci. Rozumiem, jak cierpi osoba, która utraciła ukochaną osobę. W przeciągu niespełna roku musiałam poradzić sobie ze śmiercią kilkunastu bliskich osób. Uwieńczeniem tego trudnego okresu było odejście Bąbelka 2 miesiące temu. Dlatego jestem tu dla Was bo wiem, jak to jest. Naprawdę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Proszę o uwzględnienie oraz o uszanowanie uczuć swoich i innych osób.