Szukaj na tym blogu

piątek, 19 sierpnia 2016

A kiedy umiera ukochany pan czy pani...

Co czuje zwierzak, gdy choruje lub umiera ukochany pan, pani, jego właściciel? Pomagam zwierzętom znaleźć domy i wiem, że często zdarza się, że gdy właściciel idzie do szpitala lub domu opieki oddaje lub nawet (o zgrozo) po latach porzuca pupila. Zwierzaki te często są tak zagubione i smutne, że nawet jeśli znajdą dla siebie jakiś kąt, choćby w schronisku, prędko umierają:( Są także głośne przypadki zwierzaków, choć głównie mówi się o psach, gdy po śmierci pana zwierzę zostaje w miejscu wypadku albo na grobie... Z tego samego powodu, a jest nim miłość i wierność większa niż u człowieka, który zwierzę porzuca lub osieroca, zwierzaki często zostają też w tym samym miejscu, gdzie zostały porzucone lub wyrzucone z samochodu.  Wiem, że starsi ludzie często lubią brać jakiegoś psa czy kota bo nie chcą czuć się samotni. Uważam jednak, że (oprócz wypadków losowych) trzeba podjąć decyzję oswojenia kogoś za kogo potem jest się odpowiedzialnym, właśnie odpowiedzialnie. Czyli jeśli jesteś chory lub masz już sporo lat, a nie masz kogoś, kto potem zająłby się zwierzakiem- nie bądź egoistą, nie myśl tylko o własnej samotności ale o samotności zwierzaka, gdy Ciebie zabraknie. Choć może ktoś powie, że dobrze, że i na chwilę zwierzę dostanie trochę miłości. Ale czy będzie mu łatwo, gdy ta miłość nagle zniknie a on zostanie rzucony na poniewierkę?

Kot w pustym mieszkaniu

Umrzeć — tego nie robi się kotu.
Bo co ma począć kot
w pustym mieszkaniu.
Wdrapywać się na ściany.
Ocierać się między meblami.
Nic niby tu nie zmienione,
a jednak pozamieniane.
Niby nie przesunięte,
a jednak porozsuwane.
I wieczorami lampa już nie świeci.
Słychać kroki na schodach,
ale to nie te.
Ręka, co kładzie rybę na talerzyk,
także nie ta, co kładła.
Coś się tu nie zaczyna
w swojej zwykłej porze.
Coś się tu nie odbywa
jak powinno.
Ktoś tutaj był i był,
a potem nagle zniknął
i uporczywie go nie ma.
Do wszystkich szaf się zajrzało.
Przez półki przebiegło.
Wcisnęło się pod dywan i sprawdziło.
Nawet złamało zakaz
i rozrzuciło papiery.
Co więcej jest do zrobienia.
Spać i czekać.
Niech no on tylko wróci,
niech no się pokaże.
Już on się dowie,
że tak z kotem nie można.
Będzie się szło w jego stronę
jakby się wcale nie chciało,
pomalutku,
na bardzo obrażonych łapach.
I żadnych skoków pisków na początek.

Wisława Szymborska